Tusk reaguje ws. Ukraińca nad Morskim Okiem. "Surowe konsekwencje"

Dodano:
Premier Donald Tusk Źródło: PAP/EPA / GEORGE CHRISTOFOROU
"Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji" — napisał premier Donald Tusk.

Do zdarzenia doszło 22 maja. Na profilu ukraińskiego influencera pojawił się film z podróży nad Morskie Oko. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obcokrajowiec postanowił przebyć całą drogę swoim samochodem Chevroletem Corvettą. Influencer twierdzi, że nie wiedział, iż na drodze obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami spalinowymi.

Pod postem pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Polacy zarzucali Ukraińcowi brak szacunku dla przepisów oraz lekceważenie zasad obowiązujących na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Sprawę w sobotę skomentował w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.

"Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji" — napisał na portalu X.

Influencer przeprasza Polaków

Ukrainiec przeprosił za swoje zachowanie.

"Jesteśmy pierwszymi ludźmi w historii, którzy pojechali samochodem do Morskiego Oka. To było jedno z miejsc, które chcieliśmy odwiedzić podczas tej podróży, a wszyscy nasi znajomi i przyjaciele mówili, że do Morskiego Oka nie da się dojechać samochodem. A ja myślałem, że po prostu nie ma tam drogi, są góry i Corvetta tam nie wjedzie. Ale kiedy dotarłem do Morskiego Oka, zobaczyłem, że jest droga i pojechałem nią. Przegapiłem znak, że to rezerwat przyrody, za co chcę przeprosić Polaków, bo po prostu nie wiedziałem, że nie można tam jeździć samochodem" – napisał.

Influencer dodał, że w drodze powrotnej zatrzymała go policja i ukarała go mandatem w wysokości 100 zł oraz nałożeniem ośmiu punktów karnych.

"Może w pewnym stopniu to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych, ale gdybym mógł cofnąć czas, wolałbym iść pieszo, bo rozumiem, jak bardzo źle było tam jechać samochodem i jak bardzo mogłem kogoś zranić. Na pewno wrócimy tu pieszo, ale już podczas kolejnej podróży. A teraz wracamy do domu, na Ukrainę" – dodał.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...